Czy wiesz czym jest “martwe oko” w fotografii lub wideo? Czy wiesz, że to zjawisko bardzo wpływa na Twojego odbiorcę?
Jeśli kojarzy Ci się to negatywnie to masz prawidłowe skojarzenia. Martwe oko nie jest czymś pożądanym. Można to zakwalifikować nawet jako błąd operatorski. No ale czym jest to “martwe” oko?
Na pewno widziałaś studyjne, profesjonalnie zrobione zdjęcie modelki. Pięknie oświetlona twarz. Zastosowane oświetlenie kontrowe. Żadnych niepotrzebnych cieni, a jednocześnie przejścia tonalne podkreślające trójwymiarowość postaci. No i ten błysk w oku, dzięki któremu widać pełen profesjonalizm modelki, fotografa i całego zespołu. A gdy tego błysku nie ma? Wtedy masz do czynienia z “martwym okiem”.
Oczy są nie tylko zwierciadłem duszy, jak mawiają poeci, ale także zwierciadłem całego świata, na który patrzy modelka. Jeśli widzi ona jasne lampy od strony fotografa, to kamera zobaczy odbicie tych lamp w oczach modelki. Takie jasne punkty świetlne powodują, że odbiorca zdjęcia (wideo) widzi “życie” w oku modelki. Taka mała iskierka, a wierzcie mi, ma olbrzymie znaczenie.
Czy trzeba używać wielkich studyjnych lamp, żeby nie było martwego oka? Nie. Czasem niewielkie stosunkowo źródło światła załatwia sprawę. Ja, nawet gdy nagrywam wypowiedź kogoś w słoneczny dzień, na tzw. “patelni”, zapalam niewielką na kamerową lampkę. Na twarzy naszego rozmówcy nie widać różnicy, bo natężenie światła lampki przegrywa z silnym Słońcem. Ale w oku pojawia się ta maleńka iskierka, która “robi robotę”. Lubię też, gdy dziennikarka lub reporterka ma na sobie jakąś jasną wierzchnią odzież. Rozmówca patrzy na dziennikarkę, a ona pracuje dla mnie wtedy jak blenda, czyli taka płachta białego materiału do odbijania światła. Zupełnie za darmo i często nieświadomie 🙂 No i mam w oku to, co powinno tam być.
Jak to się ma do tych wszystkich ledowych ringów, które teraz biją rekordy popularności? Opowiem innym razem. Tymczasem używaj światła, żeby Twoje oko nie było “martwe”.

Czy wiesz które oko jest martwe?
